Półwysep Memente

Nie odchodź. Ta opowieść skończy się szczęśliwie tylko z Tobą.
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Rezydencja kapłana

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Malv
Admin


Liczba postów : 97
Join date : 28/08/2013

PisanieTemat: Rezydencja kapłana   Sro 13 Lis 2013, 19:19

Mieszkańcy:

~ Soichiro Yatsuhara
~ Usagi Fukuno

Dworek, który Soichiro dostał na założenie szpitala, jest typową wiejską rezydencją szlachcica. Drewniany, piętrowy dom, zbudowany na kamiennej podmurówce i obłożony zaklęciami ochronnymi. Znajduje się na niewielkim wzniesieniu i jest otoczony wiekowym parkiem.

Dworek otoczony jest rozległym ogrodem. Prowadzi do niego szeroka droga, obok której w szpalerze posadzone są drzewa. Niezwykłe wrażenie robi ona wiosną, gdy poprzez zielone liście dębów, buków i lip oraz ciemne igły jodeł prześwitują różowe korony wiśni. Cały ogród jest poprzecinany kilkoma ścieżkami. Jedna z nich wiedzie nad znajdujące się w północno-wschodniej części terenu, jeziorko. Jest ono otoczone wieloma kwiatami przez co wygląda bardzo malowniczo, zwłaszcza wiosną. Od jeziorka odchodzą niewielkie strumyki. Wzdłuż jednego z nich można dojść do północnej części parku, gdzie znajduje się niewielki skalniak. Dobre miejsce do wygrzewania się na słońcu. Niedaleko znajduje się domek ogrodnika. Obecnie służy jako zapasowa sypialnia/sala dla pacjentów wymagających izolacji (np. egzorcysta, gdy w głównej sali jest kilka demonów/wampirów itp.). W południowo-zachodnim krańcu ogrodu umieszczone są dwie szklarnie. Znajdują się w nich najrozmaitsze rośliny/grzyby itd. będące podstawą w tworzeniu eliksirów. W kącie jednej z nich jest ustawiona suszarnia. W końcu nie zawsze składniki powinny być świeże. Na całym terenie posadzone są liczne krzewy i drzewa, w cieniu których można wypocząć. Wyjątek stanowi duża, wolna przestrzeń między domem a szklarniami. Jest to spowodowane niespodziewanym pojawieniem się pewnego razu (kilkadziesiąt lat wcześniej) ciężko rannego, czerwonego smoka. Żeby uniknąć kolejnych dewastacji w roślinności (i, związanej z tym traumy ogrodnika) postanowiono nic tam nie sadzić. Obszar ten służy zatem jako swego rodzaju lądowisko dla smoków.

Wejście do środka prowadzi przez niewielki ganek. Z drugiej strony jest zadaszony taras, na którym stoją dwa fotele oraz wiklinowy stolik.
Najwięcej miejsca na parterze zajmuje sala chorych. Jest to ogromne pomieszczenie podzielone lekkimi, niepalnymi ściankami na mniejsze, dwuosobowe pokoiki. W każdym z takich pomieszczeń znajdują się łóżka, niewielkie stoliki oraz krzesełka dla odwiedzających lub kapłana. W części sali nie ma okien. Ma to na celu ochronienie pacjentów wrażliwych na światło przed dodatkowymi obrażeniami. Pomieszczenie jest oświetlane przez liczne lampy oraz pomalowane na delikatnie zielony kolor mający relaksować pacjentów. W prawej części znajdują się drzwi prowadzące do kuchni. Kuchnia jest zarządzana przez jedną z gospodyń z wioski, która dba zarówno o posiłki dla pacjentów jak i dla kapłana. W kuchni znajdują się wszystkie niezbędne w takim miejscu urządzenia, jak lodówka, piekarnik, mikrofalówka, płyta gazowa i inne. Mnóstwo szafek i regałów drastycznie zmniejsza przestrzeń kuchni. Jednakże nikomu to nie przeszkadza, gdyż pacjenci jedzą posiłki w swoich pokoikach. Bezpośrednio z sali chorych można dostać się do gabinetu. Gabinet jest umeblowany skromnie i nowocześnie. Stoi w nim leżanka, biurko wraz z trzema dość wygodnymi krzesłami oraz dwie duże szafy na dokumenty, najpotrzebniejsze eliksiry i inne leki. Na biurku od niedawna znajduje się komputer oraz drukarka. Całość jest utrzymana w jasnych, lecz neutralnych kolorach. Obok gabinetu mieści się ogólnodostępna łazienka. Znajdują się w niej dwie kabiny prysznicowe oraz dwie toalety i umywalki. Wszystko jest komfortowe i dobrej jakości. Okno w łazience jest najczęściej zasłonięte ciemnymi roletami. W związku z tym pomieszczenie jest rozjaśniane tylko za pomocą żyrandoli.

Po wejściu na piętro widać korytarz z dwoma parami drzwi po obu stronach. Pierwsze na lewo prowadzą do sypialni gościnnej. Sypialnia jest urządzona skromnie, lecz ze smakiem. Królują w niej odcienie niebieskiego, począwszy od granatowego, miękkiego dywanu, a skończywszy na bladobłękitnym suficie. Można tam znaleźć również duże łoże, przykryte ciemnobłękitną, bawełnianą pościelą, białą szafę na ubrania i niewielką szafkę nocną. Pod oknem stoi ciemnogranatowe (prawie wpadające w czerń) biurko oraz pasujący do niego fotel obrotowy. Pomieszczenie rozjaśnia żyrandol, którego żarówki wyglądają jak dziesiątki płomyków zimnego ognia. Na południowej ścianie znajduje się sporych rozmiarów okno, wychodzące na drogę dojazdową do posiadłości. Praktycznie naprzeciwko drzwi do sypialni znajdują się drzwi do łazienki. Kolorystyka łazienki jest podwójna i utrzymana w podobnym zakresie barwnym jak pokój. Granatowe kafelki na podłodze, duża, biała wanna i błękitne ściany, nadają temu pomieszczeniu dość mroźny klimat. Znajdują się tutaj dwa okna, które można przysłonić roletami. Oprócz wanny jest tam również toaleta, niewielka umywalka, połączona z szafką, szafka na niezbędne, kąpielowe utensylia oraz lustro. Źródłem światła w łazience jest prosty, srebrny żyrandol z trzema niebieskimi kloszami.
Po drugiej stronie korytarza znajduje się sypialnia pana domu. Jest ona odrobinę większa i w przeciwieństwie do sypialni gościnnej, można dostrzec tu pewne osobiste akcenty, jak na przykład ustawione na szafce nocnej zdjęcia i rysunki. Dominują tutaj kolory wiosny – zieleń, żółć oraz brąz. Na podłodze leży gruby dywan imitujący sobą trawiastą łąkę. Łóżko z ciemnobrązowego drewna jest przykryte zieloną kołdrą i zarzucone kilkoma żółtymi poduszkami. Obok niego stoi wspomniana już szafka nocna. Pod oknem znajduje się jasnobrązowe biurko oraz pasujący do niego fotel. Na ścianach powieszonych jest kilka obrazów, przedstawiających różnorakie kompozycje roślinne oraz dwie półki na książki i inne drobiazgi. Tutaj również znajduje się żyrandol, jednakże mniej imponujący niż ten w gościnnym. I oczywiście w innej kolorystyce żarówkowej. Praktycznie naprzeciwko drzwi do sypialni znajdują się drzwi do łazienki. Kolorystyka łazienki jest podobna do tej w pokoju tylko w delikatniejszych odcieniach. Kafelki zarówno na podłodze jak i na ścianach są zielone z lekkim trawiastym motywem, widocznym pod światło. Stoi tutaj duża zabytkowa wanna, na niewielkich nóżkach. Obok niej znajduje się szafka na najpotrzebniejsze rzeczy. Po drugiej stronie pomieszczenia stoi toaleta a zaraz obok przytwierdzona jest umywalka, nad którą wisi lustro. Żyrandol prosty, taki jak w łazience dla gości tylko klosze są delikatnie żółte. Na drzwiach przytwierdzone są wieszaki, na których wiszą ręczniki oraz szlafrok.
Następnym pomieszczeniem po stronie lewej jest biblioteka, połączona z gabinetem. Jak łatwo można się domyślić, pomieszczenie to jest wypełnione regałami, na których zalegają tony książek. Zajmują one całkowicie przestrzeń pod południową ścianą oraz wolne miejsca między czterema dużymi oknami, zapewniającymi dostęp światła oraz wspaniały widok na ogród. Można je zasłonić ciemnoczerwonymi kotarami, które najczęściej jednak są związane pomarańczowymi sznurkami. Na środku pomieszczenia znajduje się gruby, czerwony z pomarańczowym deseniem, idealnie tłumiący kroki, dywan. Przykrywa on i chroni przed zniszczeniem ciemne panele. Pod jednym z okien na północnej ścianie domu, stoi duży drewniany antyk, służący za biurko. Posiada on wiele szufladek, o mniej lub bardziej znanej/bezpiecznej zawartości. Obecnie wspaniałość mebla jest dość mocno przytłumiona przez zalegające na nim papiery. Do biurka dosunięty jest wygodny fotel barwy bordowej, z wysokim oparciem. Wprost idealny, żeby w nim się zanurzyć, poczytać lub odpocząć. Takie fotele są w pomieszczeniu jeszcze cztery. Stoją one dookoła niewielkiego, okrągłego stolika idealnie nadającego się do postawienia na nim filiżanek z napojami i talerzyków z przekąską. Teraz jednak leżą na nim różnego rodzaju schematy anatomiczne, wykresy i tabele.
Ostatnim pomieszczeniem w prywatnej części posiadłości jest salon. Zwraca tutaj uwagę brak dywanu. Nie jest to dziwne, gdyż grzechem byłoby przesłaniać czymś zabytkowy parkiet z miodowego drewna ułożony w potrójną spiralę. Na środku panele tworzą motyw słońca… No, w każdym razie czegoś słońcopodobnego. Dokładnie nad tym motywem wisi ogromny żyrandol. Kiedyś można było w nim umieścić około czterdziestu świec. Obecnie są one zastąpione świecopodobnymi żarówkami. Ale efekt jest równie imponujący, jak przed wprowadzeniem unowocześnień przez poprzedniego gospodarza. Wracając jednak na ziemię. W salonie znajduje się duży, ozdobny kominek barwy białej z złoto-żółtymi zdobieniami. Naprzeciwko niego stoi sofa, na której z powodzeniem mogłoby się zmieścić pięć osób oraz trzy fotele. Siedziska przykryte są czekoladowej barwy kocami, którymi można się owinąć. Stoi tu również kilka regałów z różnego rodzaju bibelotami. Wszystkie meble są utrzymane w miodowej tonacji z niewielkim dodatkiem jaśniejszych akcentów. Przez cztery okna widać rozległą panoramę ogrodu. Zasłony w salonie są kremowe i fantazyjnie upięte.

W piwnicy znajduje się laboratorium. Wzdłuż trzech ścian ciągnie się duży, marmurowy blat, porozdzielany w kilku miejscach umywalkami. Pod nim jest mnóstwo szafek zaierających zarówno aparaturę, jak i niezbędne składniki alchemiczne. Na czwartej ścianie są schody prowadzące na parter, lodówka oraz suszarka, również slużące do przechowywania składników. Pod sufitem świeci kilka ostrych żarówek zapewniających dobre oświetlenie miejsca pracy. Tutaj również znajdziemy sporo ksiąg, w głównej mierze traktujących o tworzeniu eliksirów.

Przeznaczeniem strychu było niegdyś służenie jako miejsce zabaw i sypialnia dla dzieci. Obecnie jednak nie jest wykorzystywany w ten sposób. Używany jest po prostu jako magazyn na różnego rodzaju niepotrzebne – w – tym – momencie – ale – mogą – się – przydać rzeczy. Po poprzedniej funkcji zostały tylko ścianki działowe, które rozdzielają przestrzeń strychu na trzy części. W pierwszej z nich znajduje się mnóstwo pudeł, zawierających w głównej mierze zabawki i książki dla dzieci. W drugiej stoją stare meble. W większości są to zapasowe łóżka na wypadek epidemii czy innej katastrofy. W ostatniej części leży pełno różnych rupieci, czasem o niewiadomym zastosowaniu. Ogólnie strych jest dość ciemny i zagracony. Teoretycznie nic tam nie mieszka. Praktycznie nikt nie sprawdzał. Chociaż chodzą plotki, że za poprzedniego właściciela zniknął w niewiadomych okolicznościach ogrodnik.. Podobno szedł na strych po łopatę…
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://memente-yaoi.forumpolish.com
Nozoki

avatar

Pochodzenie : Hirome
Liczba postów : 10
Join date : 08/11/2013

PisanieTemat: Re: Rezydencja kapłana   Sro 13 Lis 2013, 19:34

- Dzięki wielkie! Odwdzięczę się kiedyś, paa~! - zawołałem, wysiadając z furgonetki niedźwiedziołaka, który akurat mnie podwiózł z Taeno do Kyomu. Wyciągnąłem swoją walizkę z całym moim dobytkiem i pomachałem nowemu znajomemu. Dopiero, gdy zniknął mi z oczu jego wóz, obejrzałem się za siebie. Moim oczom ukazała się ogromna posiadłość... Znaczy... Chyba była ogromna, ponieważ była tak daleko, że ledwie ją widziałem. Ale ogromny to z całą pewnością był teren wokół niej. Westchnąłem pod nosem, zarzuciłem walizkę na ramię i ruszyłem drogą ku mojemu nowemu domowi.
Marsz zajął mi kilka minut, a gdy wreszcie dotarłem, okaząło się, że miałem rację - domostwo było spore. Przewróciłem tylko oczami i wszedłem na zadaszony ganek. Odstawiłem walizkę na ziemię i już miałem unieść rękę do pukania, gdy drzwi frontowe tejże rezydencji gwałtownie się uchyliły.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Soichiro

avatar

Pochodzenie : Kioto
Liczba postów : 85
Join date : 01/09/2013

PisanieTemat: Re: Rezydencja kapłana   Sro 13 Lis 2013, 21:32

Ichi siedział w bibliotece i czytał kolejny esej o leczeniu zapalenia skrzydła u demonów. Mruczał przy tym niezbyt pochlebnie. Cóż, autor, nowo mianowany teoretyk, miał raczej mierne rozeznanie w temacie. A on zmuszony był sprawdzić i ocenić to… coś. Z dwojga złego jednak, lepiej oceniać eseje niż zajmować się tą stertą dokumentacji do uzupełnienia, leżącą na podłodze i patrzącą na niego z wyrzutem. Ichi westchnął ciężko, po raz kolejny zastanawiając się, jakim cudem dał się wrobić w prefekturę. I do tego jeszcze dostał zupełnie gratis studenta – asystenta, którym miał się zajmować. Nie mogło być lepiej. Jedynym pocieszeniem był fakt, że student ten, sądząc po informacjach zdobytych na jego temat, znał się na rzeczy, w przeciwieństwie do autora obecnie czytanego tekstu. Kapłan ponownie westchnął i doszedł do wniosku, że bez herbaty nie wydoli. W kuchni okazało się jednak, że herbata wyszła i trzeba iść do szklarni po nową porcję liści. Soichiro szybko wcielił myśl w czyn i ruszył szybko w stronę wyjścia. Szarpnął drzwi i nie patrząc przed siebie wyszedł. Nie uszedł jednak daleko, gdyż zaraz za progiem zderzył się z kimś.
- Przepraszam. Wszystko w porządku? – Wybąkał i odruchowo przejechał rękoma po torsie osobnika stojącego naprzeciwko szukając jakichkolwiek urazów. – W porządku. – Odpowiedział sam sobie. – Jestem Soichiro Yatsuhara, w czym mogę pomóc? – Spojrzał pytająco na mężczyznę stojącego przed nim.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nozoki

avatar

Pochodzenie : Hirome
Liczba postów : 10
Join date : 08/11/2013

PisanieTemat: Re: Rezydencja kapłana   Sro 13 Lis 2013, 22:47

- Ożesz... - zaskoczony zatoczyłem się do tyłu, jednak udało mi się utrzymać pion.
Jeszcze bardziej mnie zdziwiło następne działanie domownika, bo chyba ową osobą ów mężczyzna był. Co on, jeszcze mnie z imienia nie zna, a już mnie obmacuje? przemknęło mi przez głowę, w wyniku czego zaśmiałem się pod nosem. Eh, to podwórkowe wychowanie do dziś daje mi się we znaki. Zaraz jednak zreflektowałem się, słysząc pytanie bruneta.
- Jestem Nozoki... Znaczy się, Usagi... Usagi Fukuno - przedstawiłem się, odsuwając się od maga na odpowiednią, formalną odległość. W końcu to miał być mój mistrz, ne? - Tego... Asystent - dodałem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Soichiro

avatar

Pochodzenie : Kioto
Liczba postów : 85
Join date : 01/09/2013

PisanieTemat: Re: Rezydencja kapłana   Sro 13 Lis 2013, 23:59

Słysząc śmiech granatowowłosego Ichi lekko się zarumienił. Cóż, odruchów ciężko się pozbyć, a jak inaczej sprawdzić szybko stan zdrowia? Przecież nie będzie rzucał od razu pełnego zaklęcia skanującego. Gdy chłopak się przedstawił, kąciki ust kapłana lekko uniosły się do góry, a przez myśl przemknęło mu stwierdzenie, że ten królik to raczej duży. Niby znał imię i nazwisko swojego nowego asystenta, ale wyobrażał go sobie nieco inaczej… Zreflektował się po chwili i skinął mu głową.
- Miło cię poznać. Wejdź. – Przepuścił go w drzwiach, a następnie poprowadził schodami na piętro do pokoju gościnnego. – Twój pokój jest już uszykowany. Rozgość się, a później pokażę ci resztę domu. Na razie ogólnie – biblioteka, salon, mój pokój. – Powiedział wskazując kolejne drzwi. - Mam nadzieję, że będziesz się czuł tu swobodnie. – Dodał lekko niepewnie. W końcu do tej pory miał tylko jednego asystenta i nie bardzo wiedział, co wtedy zrobił źle. Nie chciał powtórzyć tego błędu. – Jak się skończysz urządzać to przyjdź do biblioteki. – Jeszcze raz dla pewności pokazał które to drzwi.  – Lubisz zieloną herbatę z melisą? – Spytał, przypominając sobie, że miał iść do szklarni. Widząc potakujące kiwnięcie, skinął głową i zostawił asystenta samego. Po zebraniu odpowiednich liści i zaparzeniu naparu, wrócił do biblioteki kontynuować swoją męczarnię nad esejem. I czekać na Usagiego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nozoki

avatar

Pochodzenie : Hirome
Liczba postów : 10
Join date : 08/11/2013

PisanieTemat: Re: Rezydencja kapłana   Czw 14 Lis 2013, 16:33

Niebiesko tu... przemknęło mi przez głowę, gdy wchodziłem do wskazanego przez Prefekta miejsca. Ogółem, z tego, co zdążyłem uchwycić kątem oka, cały dom wydał mi się skomplikowany. Ale ja sobie nie dam rady? No ja miałbym rady sobie nie dać? uśmiechnąłem się pod nosem, stawiając walizę na środku pokoju. Rozejrzałem się krótko, żeby jakoś zorganizować sobie przestrzeń. Życie z czarownikami nauczyło mnie świetnej techniki pakowania rzeczy, bo jak ciągle żyjesz w drodze, nie możesz mieć wiele rupieci, zaś bycie harcerzem w młodości - nienagannego porządku i wręcz wojskowego ładu w pomieszczeniach, w których przebywałem. Szybko rozpakowałem najpotrzebniejsze rzeczy z walizki i wyszedłem na korytarz. Po chwili jednak wróciłem się do pokoju i ściągnąłem z siebie płaszcz. Następnie poszedłem do wskazanych mi wcześniej przez Soichiro drzwi (to znaczy, chyba do tych) i je uchyliłem. Przez szparę dojrzałem regały z książkami, więc nabrałem pewności, że trafiłem do właściwego pomieszczenia.

- Aku-ku? - spytałem, wsuwając głowę do pokoju i rozglądając się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Soichiro

avatar

Pochodzenie : Kioto
Liczba postów : 85
Join date : 01/09/2013

PisanieTemat: Re: Rezydencja kapłana   Czw 14 Lis 2013, 23:44

Ichi skoncentrował się na swojej pracy i nie usłyszał cichego skrzypnięcia drzwi. Dopiero głos asystenta wybił go ze skupienia. Sprawił przy tym, że kapłan lekko podskoczył, strącając na ziemię część papierów z biurka, przy którym siedział. Na szczęście dzbanek z herbatą i kubki uniknęły tego losu. Soichiro westchnął ciężko, wstał z fotela, podniósł rozsypane rzeczy i ułożył je z powrotem na biurku. Dopiero potem zwrócił się do, wciąż przyczajonego w drzwiach, Usagiego.
- Wejdź, nie stój tak w drzwiach. - Gdy ten wsunął się ostrożnie do środka, wskazał mu miejsce przy stoliku, na którym, o dziwo, znalazło się miejsce, żeby postawić kubki z herbatą. – Usiądź, musimy porozmawiać, a potem pokażę ci resztę domu i okolicy. - Gdy chłopak usiadł, Ichi zajął miejsce naprzeciwko. – Dobrze, to może na początek powiesz mi coś o sobie. Na przykład, co do tej pory robiłeś i co najbardziej cię interesuje. Mam tu na myśli zarówno pracę kapłana, jak i takie ogólne zainteresowania. Jakie masz hobby, czy coś takiego…- Zamilkł, niezbyt wiedząc co powiedzieć dalej. Nigdy nie był zbyt dobry w swobodnych konwersacjach. Nagle przypomniał sobie o pewnym kudłatym „problemie” ganiającym po ogrodzie. – I jeszcze jedno bardzo istotne pytanie. Lubisz psy?– Cóż, w końcu nie wszyscy za tymi zwierzakami szaleją. A Ichi wołał uniknąć problemów związanych z nagłym wyskoczeniem Kuro zza krzaka. Jak na przykład zejście studenta na zawał…
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nozoki

avatar

Pochodzenie : Hirome
Liczba postów : 10
Join date : 08/11/2013

PisanieTemat: Re: Rezydencja kapłana   Pią 15 Lis 2013, 00:01

- Łoje.. - mruknąłem, patrząc, jak mężczyzna zbiera papiery. Usiadłem na wskazanym przez niego miejscu i poprawiłem scyzoryk za paskiem spodni. Zawsze podczas siadania i wstawania mi się lekko wysuwał, a wolałem go nie gubić. -Mam być szczery, jeśli chodzi o kapłaństwo? - spytałem, słysząc pytania Soichiro, ale nie czekając na jego reakcję, przeszedłem do przyjemniejszych dla mnie sekcji tejże odpowiedzi. - Jak do tej pory uczyłem się teorii, miałem parę zajęć z praktyki i dwa realne zagrożenia życia, w których byłem sam i musiałem sobie poradzić, wiem, że to mało - mruknąłem z lekko ignoranckim uśmiechem na twarzy. Fakt, że moje praktyki kapłańskie były marne, wcale mnie nie martwił. - Hobby? Sport, sport, sport - zaśmiałem się. - Uwielbiam wysiłek fizyczny, w jakiejkolwiek formie. I podróże. O, kocham podróże! - westchnąłem tęsknie. - Kiedyś zwiedzę cały świat. Na pewno! - pokiwałem entuzjastycznie głową. Spojrzałem się na stolik i chwyciłem jedną z filiżanek z herbatą. Upiłem łyczek i stwierdziłem, że jest dobra. Dopiero po tym odezwałem się dalej. - Byłem też przez dwanaście lat harcerzem. Dotychczas mieszkałem z gosposią w Taeno, ale z wiadomych względów opuściłem to miejsce... - wzruszyłem ramionami, nie bardzo wiedząc, co jeszcze powiedzieć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Soichiro

avatar

Pochodzenie : Kioto
Liczba postów : 85
Join date : 01/09/2013

PisanieTemat: Re: Rezydencja kapłana   Pią 15 Lis 2013, 00:28

Kapłan zdziwił się słysząc pytanie o szczerość w odpowiedzi. I zaczęło go podgryzać jakieś złe przeczucie. Z doświadczenia wiedział, że jak ktoś pyta, czy ma być szczery, to odpowiedź na pewno nie spodoba się rozmówcy.
- Wiesz, raczej nie zadaję pytań, na które nie chcę usłyszeć szczerej odpowiedzi. I wolę wiedzieć na czym stoję, żebyśmy uniknęli niepotrzebnych problemów. Więc tak, bądź szczery jeśli chodzi o kapłaństwo. Ichi lekko zasępił się słysząc o dość marnym przygotowaniu Usagiego do roli kapłana. No ale cóż, w końcu po coś zwalili mu go na głowę. Znaczy, przydzielili mu jako asystenta. - Myślę, że damy sobie jakoś radę i dobrze się dokształcisz. W końcu po to tu jesteś, prawda? - Uśmiechnął się lekko. - Jeśli zaś chodzi o sport, to teren ogrodu jest duży i można tam spokojnie spędzać aktywnie czas. - Zwłaszcza sprint jest popularny. Dodał w myślach. -A ty masz do mnie jakieś pytania?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nozoki

avatar

Pochodzenie : Hirome
Liczba postów : 10
Join date : 08/11/2013

PisanieTemat: Re: Rezydencja kapłana   Pią 15 Lis 2013, 20:37

- Ja tego n i e r o z u m i e m! - pożaliłem się, gdy tylko dostałem na to pozwolenie. W końcu Soichiro ma być moim mentorem, więc nie powinienem nic przed nim ukrywać, jeśli chodzi o kapłaństwo, prawda? - To nie dla mnie. Nie czuję się w tym dobrze, czuję się jak uwiązany, robię, a nie mam pojęcia, po co, na co i komu to coś da! - skrzywiłem się, myśląc o mojej roli w społeczeństwie. - Nijak się ma to do tego, co lubię, co chciałbym robić. Czemu miałbym przejmować się tym, czy ktoś jest zdrowy? Nie czuję tego, nie czuję powołania... - mruknąłem, kręcąc gwałtownie głową i pochylając ją w stronę napoju trzymanego w dłoniach. - Pytania? Mam jedno pytanie. Po co to wszystko?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Soichiro

avatar

Pochodzenie : Kioto
Liczba postów : 85
Join date : 01/09/2013

PisanieTemat: Re: Rezydencja kapłana   Sob 16 Lis 2013, 18:38

Ichi spojrzał na chłopaka lekko zmieszany, ale i ze zrozumieniem. Sam też w młodości miewał wątpliwości, co do sensu swojej pracy. Teraz zaś, jako mentor powinien je u swojego podopiecznego rozwiać. Nie miał jednak pojęcia, jak do tego podejść. Cóż trzeba będzie improwizować.
- Muszę ci powiedzieć, że zadałeś najtrudniejsze pytanie. Tak naprawdę nie ma na to jednoznacznej odpowiedzi. Jest kilka najbardziej popularnych powodów. Szacunek, jaki mają do nas przedstawiciele innych ras; wdzięczność ocalonego; korzyści materialne. - Przerwał i zamyślił się na chwilę. - Choć i tak większość z nas przeznacza je na innych. Zdarzają się przypadki zbyt mocnego wpojenia obowiązku pomagania. Czuje się przymus leczenia każdej potrzebującej osoby. Nawet jeżeli zagraża to życiu kapłana. - Przypomniał mu się jeden z kolegów, którego przypadkowo zabił smok, w trakcie udzielania mu pomocy. Potrząsnął głową, żeby odegnać wspomnienia. - Ja sam robię to dlatego żeby jak najmniej osób czuło ból utraty ukochanej osoby. Może ci się to wydać głupie, bo w końcu prawie każdy umrze, ale jeżeli mogę temu zapobiec, to chcę to zrobić. Chociaż szczerze muszę przyznać, że to przyszło z czasem. Jak byłem studentem, to leczyłem, bo tego ode mnie wymagano. A im lepiej coś robiłem, tym bardziej zadowolony był ze mnie mój mistrz, który zastępował mi rodzinę. - Znów zamilkł, jednak szybko otrząsnął się z zamyślenia. - Nie wiem, co jeszcze mógłbym ci powiedzieć. Jestem lekarzem, a nie oratorem. Po prostu musisz spróbować znaleźć jakiś własny impuls do działania. Ja ci żadnego sposobu myślenia nie będę narzucał. - Zakończył i upił herbaty.

_________________
Karta postaci
Dom
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nozoki

avatar

Pochodzenie : Hirome
Liczba postów : 10
Join date : 08/11/2013

PisanieTemat: Re: Rezydencja kapłana   Pon 18 Lis 2013, 19:48

Słuchałem jego słów cierpliwie, co było dla mnie czymś rzadkim. Próbowałem przełożyć sobie do głowy to, co mówił, ale uparcie nie chciało to do mnie dotrzeć. Dla mnie kapłaństwo zawsze będzie przymusem, i już. Może i Soichiro mówił mądrze i argumentował swoje zdanie, ale mój światopogląd był całkiem inny. Byłem stworzony na czarownika, zaś moim rodzicom uwidziało się całkiem inaczej. Niestety, było już za późno na powrót.
- Na materialnych korzyściach mi nie zależy - lubię żyć skromnie. Podobnie z zdaniem innych osób - co mi po tym? - westchnąłem. - Sam już nie wiem, co robić... Prawdopodobnie po skończeniu nauki i tak nie będę pracował jako lekarz. Wyjadę w świat, może odnajdę rodzinę... - powiedziałem z nostalgią. - A mistrz nigdy nie marzył o czym innym? Nie chciał uciec od tej pracy, zrobić coś innego, tak całkiem dla siebie? - zapytałem, pociągając duży łyk wypitego do połowy naparu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Soichiro

avatar

Pochodzenie : Kioto
Liczba postów : 85
Join date : 01/09/2013

PisanieTemat: Re: Rezydencja kapłana   Pon 18 Lis 2013, 22:24

- Szkoda by było, bo z tego co wiem, masz duże zdolności kapłańskie. Na szczęście zawsze możesz pracować jako wędrowny lekarz. – Ichi uśmiechnął się lekko. A potem zamyślił, przypominając sobie swoje życie. I weryfikując marzenia, którymi może się z chłopakiem podzielić. Trochę to trwało, ale w końcu odpowiedział na pytanie Usagiego. – Cóż, jak byłem młody chciałem zostać egzorcystą i pracować z moją rodziną. Niestety nic nie dało się już zrobić w tym kierunku. Naprawdę, rodzice czasami mają totalnie debilne pomysły. – Mruknął do siebie. – W sumie ludzie i inne istoty, ogólnie mają taką tendencję. Wracając jednak do tematu. Zawsze marzyłem, żeby zobaczyć na żywo zorzę polarną i białe noce. Ale zawsze coś lub ktoś mnie tu trzymał. I tak marzenia pozostały tylko marzeniami. A teraz można powiedzieć, że za bardzo jestem kapłanem, żeby tak po prostu wziąć i to wszystko rzucić. A z planów na przyszłość najbliższą to chyba kupię sobie drugiego psa, żeby Kuro miał się z kim ganiać, a nie terroryzował wszystkich innych. Chociaż nie wiem czy to dobry plan… - Zamyślił się nad konsekwencjami posiadania dwóch psów terroryzujących okolicę zamiast jednego.

_________________
Karta postaci
Dom
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nozoki

avatar

Pochodzenie : Hirome
Liczba postów : 10
Join date : 08/11/2013

PisanieTemat: Re: Rezydencja kapłana   Sro 20 Lis 2013, 17:48

- MASZ PSA?! - zerwałem się na równe nogi, upuszczając kubek z herbatą. Ale jakoś się nie przejąłem tym, że pobiłem mojemu (niedoszłemu?) mistrzowi kubek i zachlapałem podłogę w bibliotece. - O nie, nie... ja wracam do domu, niee, nie... - powiedziałem i rozejrzałem się strachliwie po bibliotece, spodziewając się, że za którąś z półek czai się zło w najczystszej postaci. Poprawiłem ubranie i nawet nie patrząc na stłuczone skorupy skierowałem się ku drzwiom. - Pies, nie dość, że kapłaństwo, to jeszcze pies... o nie, nie... - mruknąłem do siebie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Soichiro

avatar

Pochodzenie : Kioto
Liczba postów : 85
Join date : 01/09/2013

PisanieTemat: Re: Rezydencja kapłana   Sro 20 Lis 2013, 19:54

Ichi również poderwał się, lekko skonfundowany reakcją Usagiego. - Zaczekaj. - Gdy jego słowa nie spotkały się z żadną reakcją, podniósł głos. - POWIEDZIAŁEM ZACZEKAJ! Czy mógłbyś mi łaskawie wyjaśnić, o co chodzi? - Znów zero odzewu. - Na to, że nie lubisz swojej pracy nie bardzo możemy cokolwiek poradzić. Ale na litość, czemu zgodziłeś się na naukę u mnie skoro nie lubisz psów? Nie uwierzę, że nikt cie nie poinformował o tym szczególe. WSZYSCY wiedzą o Kuro, więc sam się na to zgodziłeś. A teraz urządzasz sceny. - Powiedział lekko zdenerwowany. Nie wiedział czemu, ale ten chłopak zaczynał mu działać na nerwy. Najgorsze, że to nie była wina żadnego z nich. Ichi wziął kilka głębokich oddechów i opanował się. - Wybacz, nie powinienem się unosić. Po prostu za dużo wszystkiego naraz się zebrało i musiałem odreagować. Miałeś pecha, że padło na ciebie. Jeżeli chcesz mogę zatwierdzić ci zmianę mistrza, ale może chociaż spróbujemy. W końcu nigdy nic nie wiadomo może się jakoś ułoży. A co do najistotniejszego - Jak na razie. Dodał w myślach. - problemu. Mój pies w ciągu dnia przebywa tylko w okolicach jeziora, więc jeśli będziesz unikał tego rejonu to nie powinniście się spotykać. W nocy jednak radze nie wychodzić. To jaka jest twoja decyzja? Próbujemy, czy szukać papierów? - Machnął ręką w stronę biurka.

_________________
Karta postaci
Dom
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nozoki

avatar

Pochodzenie : Hirome
Liczba postów : 10
Join date : 08/11/2013

PisanieTemat: Re: Rezydencja kapłana   Sob 23 Lis 2013, 15:47

Zatrzymałem się, słysząc, że to coś w ciągu dnia nie kręci się w pobliżu. Może jeszcze jest jakaś nadzieja na przeżycie? W końcu ciotka Rosalie //jego gosposia// mnie zabije, jeśli powiem jej, że uciekłem z takiego stażu z powodu psa. Ale z drugiej strony, jeśli mam żyć w symbiozie z psem, to równie dobrze mogę napisać testament i zamówić trumnę. Nie jestem w stanie funkcjonować prawidłowo z świadomością, że w pobliżu znajduje się pies. No po prostu nie da rady!
- P-p-p-p-p-p-pieeeeeeees.... - jęknąłem żałośnie, rzucając spojrzenie na Soichiro. - Nie mogłeś, nie wiem, kupić sobie aligatora albo tygrysa? Tylko psa? Ja tu przecież u m r ę!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Soichiro

avatar

Pochodzenie : Kioto
Liczba postów : 85
Join date : 01/09/2013

PisanieTemat: Re: Rezydencja kapłana   Pon 25 Lis 2013, 20:56

Soichiro, widząc panikę w spojrzeniu swojego asystenta, jego bladość i lekko trzęsące się nogi, westchnął, podszedł do niego i ująwszy delikatnie za ramię, pociągnął w kierunku fotela, na który chłopak opadł z widoczną ulgą.  Kapłan rzucił zaklęcie uspokajające, żałując w duchu, że odpowiedni eliksir ma w gabinecie. Wolał jednak nie opuszczać Usagiego, gdyż ten sprawiał wrażenie, że na najmniejszy odgłos przypominający szczekanie psa mógłby albo zejść na zawał albo wyskoczyć ze skóry. Lub, nie dajcie bogowie, przez okno. Widząc, że student uspokoił się trochę, położył mu ręce na ramionach, a gdy ten spojrzał na niego odezwał się.
- Lepiej już? Nie masz się czego obawiać, gdyż Kuro nie jest agresywny, a z zaskoczenia atakuje tylko tych co wchodzą nie przez bramę. Poza tym daję słowo, że nie zobaczysz go w swojej okolicy, a gdy przyjedzie mój znajomy zaklinacz poproszę go by powiedział mu, że ma się zachowywać jakby go nie była, a ciebie omijać szerokim łukiem. W ostateczności będziemy cię poić eliksirem uspokojenia, który nie ma skutków ubocznych i, w przeciwieństwie do uspokajającego, można go stosować przez dłuższy czas, bez zagrożenia. W końcu sam go długoterminowo przyjmuję wiosną i latem. – Ichi aż wzdrygnął się na wspomnienie swojego największego latającego koszmaru. Naprawdę mógł zrozumieć strach młodszego maga. – A co do tygrysa i aligatora, to ten od kogo dostałem Kuro stwierdził, że aligatory, i w ogóle gady, nie nadają się na zwierzątka domowe. A kocięcia tygrysa nie miał na stanie. Zastanawiał się nad wilkiem, ale zrezygnował. Może i dobrze. – Uśmiechnął się i lekko ścisnął ramiona siedzącego przed nim chłopaka. - Więc powiesz mi teraz, czemu miałbyś umrzeć?

_________________
Karta postaci
Dom
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nozoki

avatar

Pochodzenie : Hirome
Liczba postów : 10
Join date : 08/11/2013

PisanieTemat: Re: Rezydencja kapłana   Czw 28 Lis 2013, 18:02

Rzeczywiście, poczułem się lepiej, gdy Soichiro rzucił zaklęcie. Burknąłem coś pod nosem na potwierdzenie i popatrzyłem oskarżycielsko na mistrza, gdy mówił. Powinien w swoim CV zamieścić fakt, że hoduje śmiercionośną bestię, z całą pewnością bym tutaj nie przyszedł.

- Psy działają bardzo negatywnie na poziom mojego zdrowia, zarówno fizycznego jak i psychicznego - powiedziałem tylko tyle. Większości i tak nie potrafiłem opisać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Soichiro

avatar

Pochodzenie : Kioto
Liczba postów : 85
Join date : 01/09/2013

PisanieTemat: Re: Rezydencja kapłana   Sob 30 Lis 2013, 21:37

Soichiro ponownie westchnął.
- Cóż w takim razie nie mam innego wyjścia, jak tylko zmienić ci przydział. Nie masz po co się męczyć. Zdajesz sobie jednak sprawę, że z twoimi notami mamy ograniczony wybór? Ograniczony tylko do najlepszych praktyków. W końcu chcesz czy nie, asystenturę musisz odbyć u kogoś z odpowiednim do twojego poziomu doświadczeniem. Zaraz sprawdzę kto jest wolny, w końcu aplikacje już były, i powiesz kto ci odpowiada. Od razu odrzucę tych z psami, dobrze?  – Ichi puścił ramiona Nozokiego, lekko załamany tym, że kolejny student mu się wykrusza. Przez myśl przemknęło mu, że chyba po prostu się do tego nie nadaje. Powoli podszedł do biurka i zaczął na nim grzebać. Po kilku minutach bezskutecznych poszukiwań natchnęło go, że część dokumentów jest pod biurkiem. Schylił się i po chwili wyciągnął wielki segregator zawierający dane praktyków. Usiadł na podłodze i zaczął go przeglądać mrucząc.
- Misuzu, nie przyjmuje, ma już dwóch studentów. Norijama też ma psa i to domowego. Berger dorobił się trojaczków i nie ma czasu… - I tak dalej przez kilka minut. Wreszcie znalazł to czego szukał.
- Praktyk Alberich obecnie jest wolny i, o dziwo, nie ma psa. Ewentualnie praktyk Benkei. Miałeś już z nimi zajęcia?– Zapytał patrząc na Usagiego uważnie. – Wszyscy inni są albo zajęci, albo niedysponowani.Albo po prostu nie chcą sobie zwalać problemów na głowę. W końcu nikt ich zbytnio nie sprawdza. Dodał w myślach. – Więc jaka jest twoja decyzja?

_________________
Karta postaci
Dom
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zen

avatar

Pochodzenie : Hiszpania, Madryt
Liczba postów : 324
Join date : 19/02/2014

PisanieTemat: Re: Rezydencja kapłana   Sro 26 Lut 2014, 22:55

Teraz już pamiętał. Bella przed wyjazdem mówiła mu o czymś tam i że miał się udać do kapłana imieniem Soichiro, ale grunt w tym, że nie pamiętał po co. Może miał mu w czymś pomóc? Albo potrzebował do czegoś zwierzołaka? Słyszał kiedyś, że niektóre plemiona afrykańskie wykorzystywały krew tygrysów do wytwarzania maści leczniczych, ale co to to nie. Nie da z siebie zrobić żadnego nie wiadomo co. Przyjdzie, pogada i wróci do Chisato nim tamten zdąży się obudzić i zauważyć jego nieobecność. Zwierzołak nie wyszedł jakoś tak specjalnie wcześnie, ale wampir spał jak suseł, więc byłoby lepiej gdyby nie musiał mu opowiadać o tym, zwłaszcza że mu się zwyczajnie nie chciało. A właśnie. Nie chciało mu się też ubierać w zimowe ciuchy, dlatego też ubrał swoje ulubione spodenki, szarą bluze bez rękawów i oczywiście obrożę z dzwoneczkiem. A jak to kogo interesuje to miał jeszcze czerwone slipki i grube trapery. W takich ciuchach byłoby mu zimno, ale na szczęście zarzucił na to wszystko grubą, czarną pelerynę z dużym kapturem. A że było zimno to założył to ostatnie na głowę i teraz wyglądał jak jakaś zjawa, nie było widać cala jego ciała. Przystanął przed drzwiami budynku i zapukał do drzwi.

_________________
Zen <3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Soichiro

avatar

Pochodzenie : Kioto
Liczba postów : 85
Join date : 01/09/2013

PisanieTemat: Re: Rezydencja kapłana   Nie 02 Mar 2014, 20:23

Soichiro siedział i dumał nad tym, w jaki sposób wpędził się w to całe bagno. Choć w zasadzie nie było nad czym dumać. Miał do wyboru albo zdradę, albo wyleczenie pewnego przypadku. Cóż, na początku decyzja była oczywista. Jednakże po otrzymaniu konkretnych danych dotyczących zadania, kapłan zaczął się zastanawiać czy podjął słuszną decyzję. Owszem było to wyzwanie, jednakże cała procedura była wyjątkowo niebezpieczna. W tym wypadku zarówno dla pacjenta, jak i dla lekarza. Ale w końcu obiecał, a kto jak kto, ale on się nie poddawał. Poza tym, jeśli mu się uda... Otrząsnął się z marzeń słysząc pukanie do drzwi. Dobrze, że siedział w swoim gabinecie bo jakby był na górze to by nie słyszał. W końcu po coś był dzwonek przy drzwiach... Kapłan podszedł i otworzył drzwi. I zamrugał. Przed nim stał Dementor, albo coś co się za niego podszywało. Isiek potrząsnął głową i skarcił się w myślach. Maraton Harry'ego Pottera z Tośkiem to jednak nie był dobry pomysł... Jednak wbijane do głowy maniery zrobiły swoje. - Witaj, wejdź, nie stój tak na mrozie. Jestem Soichiro, w czym ci mogę pomóc?

_________________
Karta postaci
Dom
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zen

avatar

Pochodzenie : Hiszpania, Madryt
Liczba postów : 324
Join date : 19/02/2014

PisanieTemat: Re: Rezydencja kapłana   Nie 02 Mar 2014, 20:41

Po co on tu przyszedł? No ma okazję się dowiedzieć od stojącego obok kapłana. Chociaż nie, chyba nie powie "hej, miałem tu po coś przyjść, wiesz może po co?". Wszedł do środka tak jak powiedział gospodarz i kilka razy w głowie powtarzał sobie w głowie jego imię. To był chyba on, pewności nie miał, ale chyba kojarzył to imię. Najwyżej wyjdzie na idiotę. Po wejściu zrzucił z głowy kaptur tym samym odsłaniając swoją twarz, albo raczej tygrysi pysk.
- Dzień dobry. Nazywam się Zen Mikkoren, miałem przyjść tu zaraz po przyjeździe, ale nie miałem wczoraj czasu. No i... nie pamiętam po co tu miałem przyjść. - Zakłopotał się pod koniec lekko tygrys, ale w podesłanych Iśkowi papierach powinny być jego dane, więc powinien go skojarzyć.

_________________
Zen <3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Soichiro

avatar

Pochodzenie : Kioto
Liczba postów : 85
Join date : 01/09/2013

PisanieTemat: Re: Rezydencja kapłana   Pon 03 Mar 2014, 21:42

Kapłan słysząc imię swojego gościa skinął głową. Cóż, szczerze mówiąc nie spodziewał się go tak wcześnie, ale nic na to nie mógł poradzić. Uśmiechnął się przyjaźnie. - Napijesz się herbaty? Bo odpowiedz na twoje pytanie może chwilę zająć. Poza tym przyjemniej się rozmawia przy dobrej herbacie. - Przekrzywił lekko głowę, czekając na odpowiedz.

_________________
Karta postaci
Dom
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zen

avatar

Pochodzenie : Hiszpania, Madryt
Liczba postów : 324
Join date : 19/02/2014

PisanieTemat: Re: Rezydencja kapłana   Pon 03 Mar 2014, 21:49

- Dobrze, czemu nie.
Tygrys uśmiechnął się przyjaźnie do kapłana. Lubił herbatę, ale to nie zmieniało faktu, że chciał poznać odpowiedź na swoje pytanie. Nie chciał jednak być zbyt upierdliwy, więc nie zadał ponownie tego pytania. Może miał mu pomóc z tresurą jakiegoś zwierzęcia? Niby proste i głupie, no ale do tego byłby akurat dobry jako zwierzołak. Nie podejrzewał w ogólę, że miał się u niego... leczyć.

_________________
Zen <3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Soichiro

avatar

Pochodzenie : Kioto
Liczba postów : 85
Join date : 01/09/2013

PisanieTemat: Re: Rezydencja kapłana   Pon 03 Mar 2014, 22:39

Kapłan zaprowadził swojego towarzysza do gabinetu i poszedł zrobić herbatę. Zastanawiał się przy tym intensywnie, jak ma go poinformować o celu pobytu tutaj. Wbrew pozorom nie było to łatwe, a Ichi nie należał do tych co walą prosto z mostu i czekają na reakcję. Gdy woda się zagotowała (błogosławione nowoczesne urządzenia agd.) Isiek zrobił herbatę i wrócił do tygrysa. Postawił obie herbaty na biurku, usiadł naprzeciwko niego i zaczął powoli. - Więc... Dostałem wiadomość, że potrzebujesz pomocy lekarza i mam się Tobą zająć najlepiej jak potrafię. Cóż, zrobię co w mojej mocy żeby ci pomóc. Prosze tylko żebyś mi zaufał. - Zakończył, mając nadzieję, ze tygrysołak zrozumie o co mu chodzi. Nie chciał zaczynać od razu z kwestią istnienia drugiej osobowości. Najpierw wolał zdobyć zaufanie pacjenta. A przynajmniej tej mniej agresywnej strony kota.

_________________
Karta postaci
Dom
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Rezydencja kapłana   

Powrót do góry Go down
 
Rezydencja kapłana
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 4Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
 Similar topics
-
» Czerwona Kapłanka Trianna z Volantis

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Półwysep Memente :: Kyomu, wieś-
Skocz do: