Półwysep Memente

Nie odchodź. Ta opowieść skończy się szczęśliwie tylko z Tobą.
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Rezydencja kapłana

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Lucyfer

avatar

Pochodzenie : Memente
Liczba postów : 18
Join date : 27/03/2014

PisanieTemat: Re: Rezydencja kapłana   Nie 06 Kwi 2014, 20:02

Kotołak wziął od niego eliksiry i od razu je wypił. Dziwne w smaku, ale nie będzie w żaden sposób tego komentował. Propo maści to kocur nic konkretnego nie czuł, tylko taki chłód na plecach i rozcierającą ją dłoń, a raczej dwie dłonie. Może i powinien pójść z tym szybciej do jakiegokolwiek kapłana, ale teraz to już nie ważne. I tak musiał to leczyć i tak.
- W porządku. Nie jest to za bardzo dokuczliwe, chyba przeżyję.

_________________
Karta Postaci
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Soichiro

avatar

Pochodzenie : Kioto
Liczba postów : 85
Join date : 01/09/2013

PisanieTemat: Re: Rezydencja kapłana   Nie 06 Kwi 2014, 20:22

- Na pewno przeżyjesz. Już ja się o to postaram. - Isiek zaśmiał się słysząc przekaz Lucyfera, dalej rozsmarowując maść po jego plechach i bokach. Gdy skończył przeszedł na drugą stronę i zaczął wcierać maść w klatkę piersiową pacjenta. Było to zajęcie wymagające skupienia, zwłaszcza w przypadku futrzastych pacjentów. W końcu trzeba zadbać, żeby maść dostała się do rany a nie została na sierści. Hmmm ma całkiem miękkie to futro. Nie tak jak niektórzy. Przemknęło przez głowę kapłana, który zarumienił się lekko. Nie wypada mieć takich myśli o pacjentach. Po kilku minutach skończył. - Usiądź. Tylko ostrożnie bo możesz się lekko lepić. Musze ci teraz wysmarować nogi. Czy wolisz sam to zrobić? - Cóż niektórzy krępowali się aż takiego kontaktu z kapłanem.

_________________
Karta postaci
Dom
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lucyfer

avatar

Pochodzenie : Memente
Liczba postów : 18
Join date : 27/03/2014

PisanieTemat: Re: Rezydencja kapłana   Pon 07 Kwi 2014, 16:18

No nie da się zaprzeczyć, że kapłan obchodził się z nim delikatnie. To było dlaniego bardzo przyjemne, ale kiedy kazał mu usiąść to zrobił minę w stylu "are you fucking kidding me", po czym usiadł, starając się niczego nie dotykać. Niezbyt łatwe do wykonania polecenie. Jakoś udało mu się to zrobić, ale chyba nie dałby rady sam sobie wetrzeć maść, nie brudząc przy tym wszystkiego dookoła.
- Nie, zdam się na Ciebie. Nie chcę zrobić Ci tutaj bajzlu, więc jeśli to nie problem to prosiłbym jeszcze o Twoją pomoc. - No w końcu on też mógł być tym skrępowany. Chociaż podświadomie chodziło o to, żeby jeszcze dotykał jego ciała.

_________________
Karta Postaci
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Soichiro

avatar

Pochodzenie : Kioto
Liczba postów : 85
Join date : 01/09/2013

PisanieTemat: Re: Rezydencja kapłana   Pon 07 Kwi 2014, 17:36

- O bajzel to się nie bój. Sam robię największy.- Roześmiał się i ponownie zarumienił. Co się tu do diabła dzieje? Zachowuję się jak pensjonarka... Przemknęło mu przez głowę. Ukucnął i delikatnie zaczął wcierać maść w rany na nogach kotołaka. Opieka nad pacjentami nigdy go jakoś nie krępowała. Poza tym, robił już bardziej krępujące rzeczy... Co innego jakby Lucyfer nie był pacjentem. To już by było gorzej. Skończył aplikować lekarstwo. - Gotowe. Teraz musisz posiedzieć i poczekać aż maść się wchłonie. A potem eliksir regenerujący i spać. I jest to zalecenie lekarza, więc bez marudzenia. - Wolał to podkreślić bo większość istot myślała, że wezmą eliksir i będzie po sprawie. Ale nawet magia wymagała trochę czasu. Poza tym, odpoczynek tylko przyspieszał leczenie. A niektórzy jak dzieci, że nie będą leżakować. Dobra kończmy te żale.

_________________
Karta postaci
Dom
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lucyfer

avatar

Pochodzenie : Memente
Liczba postów : 18
Join date : 27/03/2014

PisanieTemat: Re: Rezydencja kapłana   Pon 07 Kwi 2014, 22:05

- Zrozumiano. Tylko jak długo ta maść się wchłania? Czuję się conajmniej dziwnie.
No i pewnie tak wyglądał. Żeby nic nie pobrudzić to siedział w dosyć niewygodnej pozycji. Jedna noga wysunięta na przód, prosta w kolanie a druga normalnie zgięta jak do siedzenia. A otwarte dłonie opierał o kozetkę, na której siedział. Korciło go żeby oprzeć się o ścianę, ale by wtedy zostawił na niej maść i skończyło by się na tym, że wszystko by tu było upaprane tą maścią.

_________________
Karta Postaci
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Soichiro

avatar

Pochodzenie : Kioto
Liczba postów : 85
Join date : 01/09/2013

PisanieTemat: Re: Rezydencja kapłana   Wto 08 Kwi 2014, 05:50

- Jeszcze trochę. Usiądź sobie wygodnie. Naprawdę się nie musisz przejmować, że coś ubrudzisz. Tu chodzi o twoją wygodę. - Uśmiechnął się lekko. Po kilku minutach w trakcie których Isiek przygotowywał łóżko dla Lucyfera, kapłan wrócił i delikatnie pomacał jego rany. Ładnie się zasklepiają, ale jednak wolniej niż zazwyczaj. Efekt Salamandry? Muszę to dokładniej zbadać przemknęło mu przez myśl. - Dobrze, możesz już się ubrać. Wybacz, że to tyle trwało, ale chyba lepiej tak niż jakbym miał cię całego ogolić. - Poczekał aż pacjent się ubierze i dodał. - Uszykowałem już dla Ciebie łóżko. Chodź za mną. Wyprowadził go do sali szpitalnej i skierował się do pokoiku w rogu. Obecnie nie miał wielu pacjentów, których należało hospitalizować więc więc miał duży wybór wolnych miejsc. Tylko jeden inferni spał w drugim końcu sali w pokoju pod oknem. Zresztą i tak miał być zwolniony jak się obudzi i Isiek sprawdzi czy wszystko w porządku. - Możesz tu sobie odpocząć. Zostawiam Ci eliksir, jak się już uszykujesz to wypij go i się kładź. Łazienka jest obok gabinetu jakbyś potrzebował skorzystać. Kąpiel na razie musisz sobie darować. Szkoda marnować całe to siedzenie i czekanie na wchłonięcie maści, prawda? - Uśmiechnął się mile do pacjenta. - Rzucę też zaraz zaklęcie monitorujące na łóżko. Zawiadomi mnie ono jakby działo się coś niedobrego. A teraz miłego odpoczynku. - Mówiąc to skinął mu głową i wyszedł zająć się tymi wrednymi papierzyskami...

_________________
Karta postaci
Dom
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lucyfer

avatar

Pochodzenie : Memente
Liczba postów : 18
Join date : 27/03/2014

PisanieTemat: Re: Rezydencja kapłana   Wto 08 Kwi 2014, 22:44

- Dziękuję, Soichiro.
A tak po za tym wszystkim to Isiek był bardzo fajnym chłopakiem. Dobry i uczynny, ale chodziło też o ten jego wygląd. Jak takie nie pozorne ciasteczko, może i bez wielkich mięśni, ale za to z urokiem osobistym. Do snu zdjął znowu tunikę i spodnie, zasypiając w samych bokserkach. Tak mu było wygodniej, a po za tym wolał nie powygniatać swoich jedynych ciuchów. Będzie musiał później poszukać mieszkania i kupić jakieś ciuchy. Lu zasnął spokojnie, ale nie na długo. Gdzieś tak w środku nocy zaczęły go dręczyć koszmary, jakoby to zabita przez niego salamandra ożyła i męczyła go prądem, a on znał ten ból. Tylko, że we śnie był bezbronny. Rzucał się co jakiś czas niespokojnie na łóżku.

_________________
Karta Postaci
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Soichiro

avatar

Pochodzenie : Kioto
Liczba postów : 85
Join date : 01/09/2013

PisanieTemat: Re: Rezydencja kapłana   Wto 08 Kwi 2014, 23:14

Kapłan zajął się swoimi sprawami, w tym między innymi wypuszczeniem spod swojej opieki pechowego ognistego elfa. Zadzierać z białym smokiem. Niektórzy nigdy się nie nauczą. Potem udało mu się uporządkować część tej cholernej dokumentacji. W końcu wziął prysznic, przebrał się w spodnie od piżamy i położył spać. Niestety nie dane mu było odpocząć. W środku nocy rozległ się bowiem alarm nałożony na pokój Lucyfera. Kapłan zerwał się na równe nogi i nie zwracając uwagi na swój, lekko roztargany, wygląd pobiegł do pacjenta. Wpadł do salki i zobaczył kotołaka, który rzucał się w panice na łóżku. Usta miał otwarte jakby chciał krzyczeć. Było to przerażające, gdyż, co oczywiste, nie wydobywał się z nich żaden dźwięk. Ichi dopadł do niego i szybko rzucił zaklęcie uspokajające. Przytrzymywał też Lu żeby ten nie zrobił sobie większej krzywdy. Nie było to łatwe, gdyż kot był od niego silniejszy. A i panika wywołana koszmarem zrobiła swoje. Kaplan zmuszony był usiąść na nogach pacjenta, żeby go choć trochę opanować. Starał się przy tym mimo wszystko nie urazić największych ran. Na szczęście te na nogach już zdążyły się zasklepić. Złapał go za twarz i jeszcze raz rzucił zaklęcie. Nachylił się nad nim i zaczął mówić jakieś głupoty tonem, który miał go uspokoić. Po chwili Lucyfer zaczął się uspokajać i ogarniać gdzie jest. Soichiro odetchnął z ulgą i pogłaskał kota po twarzy. - Już dobrze, jesteś bezpieczny.

_________________
Karta postaci
Dom
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lucyfer

avatar

Pochodzenie : Memente
Liczba postów : 18
Join date : 27/03/2014

PisanieTemat: Re: Rezydencja kapłana   Wto 08 Kwi 2014, 23:25

To było straszne. On przeżył już ból porażenia błyskawicą, więc niestety czuł we śnie ból lub w każdym razie starał się go uniknąć, ale bez szans. Później poczuł jeszcze paraliż nóg. Starał się jakoś uwolnić, obronić się, ale na marne. I nagle wszystko to prysło i pojawił się w jakimś ciemnym pomieszczeniu. Umarł? Z przerażeniem w oczach rozglądał się dookoła, aż natrafił wzrokiem na słodkiego kapłana. Bez koszulki. Gdyby nie był tak zmęczony i przestraszony to z pewnością by się teraz cieszył. Nieźle się przed chłopakiem popisał, jak mały, bezbronny kotek. Zaczął się nareszcie uspokajać i coraz bardziej wstydzić tego czego prefekt był świadkiem. Położył głowę na poduszce głęboko oddychając.

_________________
Karta Postaci
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Soichiro

avatar

Pochodzenie : Kioto
Liczba postów : 85
Join date : 01/09/2013

PisanieTemat: Re: Rezydencja kapłana   Sro 09 Kwi 2014, 05:58

Gdy pacjent zaczął się uspokajać Ichi zszedł z jego nóg. W końcu nie będzie tak na nim siedział. Zwłaszcza półnagi, co sobie właśnie uświadomił. I na co się znowu zarumienił. Ale to było teraz mniej ważne. Dalej delikatnie głaskał Lucyfera po twarzy, chcąc go do końca uspokoić. - Już w porządku. Tutaj nic Ci nie grozi. Ciii... - Mruczał przy tym uspokajająco. Po chwili zaprzestał i zwrócił się do kota. - Przyniosę Ci trochę ciepłego mleka z odrobiną eliksiru uspokojenia. Najlepsze na stresy. A potem opowiesz m,i czy często Ci się takie koszmary zdarzają. - Mówiąc to wyszedł na chwilę do kuchni. Zagrzał mleko i wrócił do pacjenta. Nie wpadł przy tym na pomysł, żeby się ubrać do końca. Cóż pomoc innym przede wszystkim. - Proszę. Wypij póki ciepłe.

_________________
Karta postaci
Dom
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lucyfer

avatar

Pochodzenie : Memente
Liczba postów : 18
Join date : 27/03/2014

PisanieTemat: Re: Rezydencja kapłana   Sro 09 Kwi 2014, 06:29

On był już całkowicie spokojny. Przypomniały mu się ostatnie zdarzenia, w tym wczorajszy dzień i leczenie go. Nienawidził takich snów chociaż czasami się zdarzały. Trochę jeszcze bolała go rana na plecach, ale nieistotne. Lekki ból go nie zabije, po za tym to przez niego, więc miał za swoje. Kiedy kapłan do niego wrócił, usiadł na łóżku.
- Dzięki. - Przekazał i wziął od niego kubek, po czym napił się trochę mleka.

_________________
Karta Postaci
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Soichiro

avatar

Pochodzenie : Kioto
Liczba postów : 85
Join date : 01/09/2013

PisanieTemat: Re: Rezydencja kapłana   Sro 09 Kwi 2014, 21:02

- Nie ma sprawy. - Kapłan uśmiechnął się na słowa podziękowania. Delikatnie dotknął czoła kota by sprawdzić temperaturę. Była lekko podwyższona, ale w takim stanie w jakim on był, to nic dziwnego. Następnie przejechał ręką po jego bokach i plecach, (Prawie jakbym go przytulał... - przemknęło mu przez głowę, powodując kolejny rumieniec) badając jak się rany leczą. Lekko się skrzywił wyczuwając, że jedna się zaogniła. Na szczęście też nic groźnego, chociaż pewnie sprawiała ból. - Przyniosę ci przeciwbólowy na tę ranę. - Powoli zaczął się podnosić chcąc iść do gabinetu.

_________________
Karta postaci
Dom
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lucyfer

avatar

Pochodzenie : Memente
Liczba postów : 18
Join date : 27/03/2014

PisanieTemat: Re: Rezydencja kapłana   Sob 12 Kwi 2014, 14:16

Kiedy Soichiro badał jego rany (chociaż on by to nazwał ich macaniem, ale bez skojarzeń, proszę...) to kocur uśmiechnął się lekko. To było takie przyjemne uczucie, jakby się do niego przytulał, swoim przyjemnie cieplutkim i delikatnym ciałem. Niestety tamten zaczął się podnosić żeby mu przynieść... Zaraz, co? Eliksir przeciwbólowy albo jeszcze coś innego? Nie, on tego nie potrzebował. Trochę piekło, ale to nie powód, żeby go faszerować tymi różnymi lekarstwami. Po za tym szkoda ich było zużywać, skoro nic się tak na prawdę nie działo. Nie chcąc na to pozwolić, Lucyfer objął go ramionami i przyciągnął do siebie delikatnie, lecz i stanowczo.
- Soichiro, proszę... Zostań... Nie potrzebuję na razie niczego więcej, ale mógłbyś ze mną tak zostać? Chociaż na chwilkę, proszę. - Przekazał mu telepatycznie, trochę dziwnie się przy tym czując. Ale na prawdę mu na tym zależało, żeby tak jeszcze mógł go przytulić. Podobał mu się, ale w końcu on go tylko leczył, więc nie wypadało żeby cokolwiek próbował. Jednakże takie przytulenie się chyba nie zaszkodzi, prawda...?

_________________
Karta Postaci
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Soichiro

avatar

Pochodzenie : Kioto
Liczba postów : 85
Join date : 01/09/2013

PisanieTemat: Re: Rezydencja kapłana   Sob 12 Kwi 2014, 19:12

Ichi nie spodziewał się nagłego przytulenia ze strony kota, więc był totalnie nieprzygotowany na to co nastąpiło. Wydał z siebie zaskoczone westchnięcie, gdy został nagle pociągnięty i przyciśnięty do piersi Lucyfera. Bardzo miękkiej i przyjemnej w dotyku, należy dodać. Zwłaszcza, że dalej nie miał na sobie koszulki więc mógł się o tej miękkości przekonać w pełni. Zarumienił się przy tym strasznie. - Jeżeli Ci tak bardzo na tym zależy. - Wybąkał lekko niepewnie. Cóż, zazwyczaj pacjenci nie tulili się do niego. No chyba, że dzieci. Ale ten osobnik raczej się do tej kategorii nie zaliczał. westchnął i oparł głowę o ramie kota. To nie był najlepszy pomysł. Zwłaszcza w połączeniu ze zmęczeniem, którego ciągle nie mógł się pozbyć. Przymknął oczy.

_________________
Karta postaci
Dom
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lucyfer

avatar

Pochodzenie : Memente
Liczba postów : 18
Join date : 27/03/2014

PisanieTemat: Re: Rezydencja kapłana   Sob 12 Kwi 2014, 19:32

Lucyferowi jak najbardziej się to podobało. Znaczy nie tak, że podrywał swoich lekarzy, co to to nie. Potrzebował po prostu tego kapłana blisko siebie. Co prawda podobał mu się, ale nie o to chodziło. Teraz czuł, że jest w przy osobie godnej zaufania i miał teraz prawdziwe poczucie bezpieczeństwa. Po za tym to coś takiego jak przytulanie było dla zwierzołaków czymś takim jak dla zwierząt - czyli przeświadczeniem, że się kogoś lubi. W tym wypadku być może akurat o to chodziło, ale nieistotne. Po jakimś czasie kotołak zwyczajnie usnął, nieświadomie rozluźniając jego uścisk, przez co mógł sobie spokojnie wyjść. Jeśli chciał.

_________________
Karta Postaci
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Soichiro

avatar

Pochodzenie : Kioto
Liczba postów : 85
Join date : 01/09/2013

PisanieTemat: Re: Rezydencja kapłana   Sob 12 Kwi 2014, 20:24

Kapłan poczuł jak opada w sen. Bardzo miękki i miły sen. Śniło mu się, że jest bezpieczny i że ktoś, komu może zaufać jest przy nim. Nie widział twarzy tej osoby. Czul tylko ciepło i poczucie bezpieczeństwa. Przez sen poczuł jak uścisk na jego ramionach maleje. Nie chciało mu się jednak ruszać. W końcu to chyba nic złego. Pilnuje tylko żeby nie miał koszmarów. A że jest mu przy tym wygodnie to chyba tylko lepiej. Na szczęście sen miał na tyle czujny, że gdyby ktoś miał wleźć do szpitala to zdąży się obudzić i pozbierać. Nieświadomie ułożył się wygodniej, wtulając mocniej w kota.
Obudził się rano wybitnie wypoczęty. Wstał ostrożnie, nie chcąc obudzić Lucyfera. Rumienił się przy tym na wspomnienie nocy. Fakt, do niczego nie doszło, ale jednak było to nieprofesjonalne. Ubrał się szybko i uszykował lekarstwa dla pacjenta. Zostawił mu też kartkę z informacją, że musiał na chwilę wyjść oraz że gosposia przyjdzie niedługo i go nakarmi. Pewien lis poprosił go o pomoc i kapłan miał do niego wpaść już jakiś czas temu, ale był tak zalatany, a z informacji wynikało, że sprawa bardzo pilna nie jest. Teraz jednak było trochę luźniej, więc mógł zobaczyć o co chodzi. Po drodze jeszcze napatoczył się jego brat, który jak zawsze żulił eliksiry, które dostał. Isiek nie był w stanie odmówić bratu. Zwłaszcza jak tamten robił proszące oczy głodnego szczeniaczka. Różnicą było tylko to, że oprócz tych dla siebie prosił o kilka dla przyjaciela i do tego z dostawą. Jakby nie to, że jakimś dziwnym zbiegiem okoliczności adres lisa do którego miał iść i tego kumpla Tośka były takie same, to powiedziałby żeby tamten się walił. Teraz jednak tylko westchnął, wziął potrzebne eliksiry, zarzucił płaszcz i wyszedł. Miał nadzieję, że wróci szybko. Chociaż był teraz coraz bardziej zaintrygowany tajemniczym Lenem Astusem... [z/t]

_________________
Karta postaci
Dom
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lucyfer

avatar

Pochodzenie : Memente
Liczba postów : 18
Join date : 27/03/2014

PisanieTemat: Re: Rezydencja kapłana   Nie 13 Kwi 2014, 00:21

Lucyfer obudził się dosyć późno. Przypominając sobie wczorajszą noc, doszedł do wniosku, że powinien go przeprosić za wczorajsze. W końcu to przecież nie wypada, żeby tak się zachowywać. I to w stosunku do lekarza. No, ale to później. Wziął przygotowane lekarstwa, a niedługo po tym, wparowała do niego gosposia z całkiem dobrym jedzeniem. Nie takie jak w ludzkich szpitalach, że w 75% posiłek był radioaktywny i/lub świecił w nocy. Do tego skromne ilości jakby go chcieli zagłodzić. A tutaj? A tutaj jak w domu.

_________________
Karta Postaci
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Soichiro

avatar

Pochodzenie : Kioto
Liczba postów : 85
Join date : 01/09/2013

PisanieTemat: Re: Rezydencja kapłana   Nie 13 Kwi 2014, 14:38

Dzięki temu, że Isiek spotkał znajomego, który podrzucił go do Kyomu, udało mu się wrócić wcześniej niż planował. Po drodze odwiedził jeszcze pewną rodzinę,która spodziewała się dziecka. Jako, że była to już czwarta ciąża, kapłan nie spodziewał się problemów. Ale rękę na pulsie trzymał nadal. Gdy wrócił do siebie powitało go radosne szczekanie i wielka kula futra wpadająca na niego z impetem. Tej jednej rzeczy nie mógł oduczyć Kuro, że na ludzi się nie wskakuje. Padł na plecy przygnieciony ciężarem psa. Na szczęście miał już w tym wprawę więc udało mu się dość szybko i bez problemów uwolnić. Tylko jak zawsze skończył cały obśliniony. Wszedł do domu i zajrzał poinformować Lucyfera, że już jest i zaraz przyjdzie tylko się przebierze. W końcu nie będzie go dotykał w takim stanie. Poszedł do siebie i szybko wskoczył pod prysznic.

_________________
Karta postaci
Dom
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lucyfer

avatar

Pochodzenie : Memente
Liczba postów : 18
Join date : 27/03/2014

PisanieTemat: Re: Rezydencja kapłana   Nie 13 Kwi 2014, 20:40

No i Isiek wrócił. Dobrze, bo przyjemnie czuł się w towarzystwie tego chłopaka. Gdyby nie był jego lekarzem to już teraz siedział przed jego drzwiami i wtczekiwał powrotu, żeby przekazać mu jak bardzo cieszy się na jego widok. Niestety, ale nie mógł tego zrobić, w każdym razie nie póki był jego pacjentem. Wyszedłby wtedy na zboczeńca i ten śliczny chłopak z pewnością by się do niego już nie odezwał, a potrzebował jego pomocy. No i miał zamiar realnie powalczyć o jego serce, tylko że nie teraz. Kotołak wyszedł z pokoju zamierzając wyjść na zewnątrz, ale wówczas dopadła go kulka futra. Duża futrzasta kula z czterema łapami powaliła go na ziemię. Zwierzęta go lubiły, bez względu czy to pies czy kot. Po prostu miał w sobie coś co im się podobało. Przekazał psinie telepatycznie aby z niego zlazł, ale tamten i tak go nie słuchał. Usilnie trzymał jego pysk, gdyż tamten wyraźnie chciał mu pokazać, że jak najbardziej lubi pacjentów Soichiro. Albo to ten jego dziwny, zwierzołaczy wpływ.

_________________
Karta Postaci
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Soichiro

avatar

Pochodzenie : Kioto
Liczba postów : 85
Join date : 01/09/2013

PisanieTemat: Re: Rezydencja kapłana   Nie 13 Kwi 2014, 21:06

Isiek zmył z siebie litry psiej śliny i wyszedł spod prysznica. Przebrał się w nowe spodnie i koszulę. Tunikę postanowił wyjątkowo odpuścić. Lekko mokre włosy związał w lżejszą kitkę niż zwykle. Czasem przeszkadzają, ale lubił je i nie zamierzał ścinać. Gdy zszedł na dół, ukazał mu się koszmar. Kuro wpadł, dosłownie, na Lucyfera. I chciał go powitać jak... jego? Co się stało z tym psem? Zazwyczaj pacjentów omijał, a obcych atakował, zwłaszcza w nocy. Teraz jednak było to nieważne. Jak obślini Lu, to będzie źle. Kapłan szybko podbiegł do leżących i zaczął ściągać Kuro z pacjenta. - KURO! Co ja ci mówiłem na temat skakania na ludzi? Ile razy mam powtarzać, że tak się nie robi. - Ściągnął go i nachylił się nad nim ciągnąc za ucho. - I co to za wchodzenie do domu? Do widzenia! I nie rób takiej miny. - Wyciągnął psa za drzwi, kolejny raz pociągnął za ucho, zamknął drzwi i wrócił do Lu. Pomógł mu pozbierać się z podłogi. - Wybacz, nie wiem co go napadło. zazwyczaj pacjentów nie rusza. Nic ci nie zrobił? - Isiek zrobił przepraszającą minę i delikatnie obejrzał plecy Lucyfera. Na szczęście nic groźnego się nie stało.

_________________
Karta postaci
Dom
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lucyfer

avatar

Pochodzenie : Memente
Liczba postów : 18
Join date : 27/03/2014

PisanieTemat: Re: Rezydencja kapłana   Nie 13 Kwi 2014, 21:35

- Nie, wszystko w porządku. Fajny pies, ale trochę dziecinny.
No, on mu się trochę dziwił bo tak to się zwykle zachowywały szczeniaki. A nie mógł o tym porozmawiać z Kuro, bo ten pieseł zakodował sobie we łbie, że musi go oślinić za Chiny Ludowe. A później się nie ma co dziwić, że koty uciekają przed psami na drzewa.

_________________
Karta Postaci
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Soichiro

avatar

Pochodzenie : Kioto
Liczba postów : 85
Join date : 01/09/2013

PisanieTemat: Re: Rezydencja kapłana   Nie 13 Kwi 2014, 22:28

Kapłan odetchnął z ulgą słysząc zapewnienia Lucyfera. - Naprawdę nie wiem co go opętało. W ten sposób wita tylko mnie. I Tośka. Znaczy próbuje, ale mu nie wychodzi. - Przejechał ręką po włosach lekko zmieszany. Cóż była to trochę krępująca sytuacja. Zwłaszcza, jak dotarło do niego, że Kuro obślinia tylko jego najbliższych. Gdy sobie to uświadomił, starał się jak najmocniej opanować rumieniec. Ale pewnie mu znowu nie wyszło. Po chwili ciszy odchrząknął. - Zjadłeś już śniadanie? Jeśli tak to choć do gabinetu, sprawdzę jak się wszystko goi. - Powiedział i ruszył w stronę gabinetu.

_________________
Karta postaci
Dom
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lucyfer

avatar

Pochodzenie : Memente
Liczba postów : 18
Join date : 27/03/2014

PisanieTemat: Re: Rezydencja kapłana   Pon 14 Kwi 2014, 15:09

Naprawdę? W takim razie masz ode mnie stek, Kuro. - Zaśmiał się w myślach. Tośka nie znał i nawet nie chciał o niego pytać, ale domyślał się, że to ktoś bliski Iśkowi. A skoro bliski to pies ten reagował ślinieniem tylko na osoby z najbliższego otoczenia kapłana i również na niego. A więc wynikało jasno, że coś łączyło go z kapłanem, że do siebie pasowali. Albo to po prostu jakiś instynkt zwierzęcia, ale w każdym razie dało mu do jasno do zrozumienia, że ma u niego szansę. Nawet tą minimalną. Tylko niech skończy się ta jego kuracja to w ramach podziękowania zaprosi maga na kolację do jakiejś restauracji, albo do kina... albo wszystko na raz i to jak najczęściej. Ciekawa wizja, ale póki co musiał iść na badanie, które - co prawda nie powinno, ale było - dla niego dosyć przyjemne. Tak jakby się przytulali, albo Soichiro dotykał jego ciała z fascynacji, nie chęci przymusu. Fajnie by było, gdyby udało by mu się to zmienić.
- Tak. Bardzo dobrze gotuje Twoja gosposia.

_________________
Karta Postaci
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Soichiro

avatar

Pochodzenie : Kioto
Liczba postów : 85
Join date : 01/09/2013

PisanieTemat: Re: Rezydencja kapłana   Pon 14 Kwi 2014, 17:32

- Oj, tak. Bez niej długo bym nie pożył. - Kapłan zaśmiał się szczerze, słysząc komplement Lucyfera dotyczący gosposi. - Chociaż czasami ma strasznie matczyne tendencje. -Dodał już trochę ciszej. Bo i była to prawda. Pani Akiko była matką ośmiorga dzieci, że nie wspomnieć o wnukach i prawnukach. I każdego traktowała jak swojego potomka. Było to przyjemne, ale czasami Iśka denerwowało. No bo ile można wysłuchiwać, że powinien się ustatkować uczuciowo i w ogóle. Echhhh... Otrząsnął się i zwrócił uwagę na otoczenie. Lucyfer stał przed nim i jakoś tak dziwnie na niego spoglądał. Kapłan się lekko speszył. Nie powinien się zamyślać, zwłaszcza kiedy był w pracy. Chyba potrzeba mu jakiegoś relaksu. Zanotował sobie żeby poprosić Tośka o wsparcie w tej kwestii. Teraz jednak miał inne zajęcia. Odchrząknął i poprosił Lu żeby znów się rozebrał. Gdy kot to uczynił, kapłan zbadał jego rany i uśmiechnął się, gdyż większość z nich już praktycznie była wyleczona. Została tylko największa na plecach. Ichi zamyślił się przez chwilę, jakby mógł przyspieszyć proces. W końcu wpadł na pomysł. Dla niego był on wybitnie wykańczający, ale nie chciał by jego Lucyfer cierpiał. Zaraz, co on właśnie pomyślał? Nieważne, nieważne, nieważne... - Mam pomysł jak mógłbym przyspieszyć gojenie tej rany. Ale musisz się położyć i rozluźnić. To nic bolesnego. - Zastrzegł od razu.

_________________
Karta postaci
Dom
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lucyfer

avatar

Pochodzenie : Memente
Liczba postów : 18
Join date : 27/03/2014

PisanieTemat: Re: Rezydencja kapłana   Wto 15 Kwi 2014, 22:49

Zgodnie z poleceniem rozebrał się do bokserek. Ciekawe jakby to wyglądało, gdyby w jego bieliźnie pojawiło się wybrzuszenie. Lu odgonił szybko te nieczyste myśli i posłusznie położył się we wskazanym miejsvu. Ciekawe co tamten zamierzał zrobić, będzie go polewał litrami eliksirów? Nie, raczej małoprawdopodobne. Kotołak tak jak wzorowy pacjent robił wszystko aby uprościć Iśkowi robotę. Dużo dla niego robił, więc przynajmniej w ten sposób mógł jakoś mu tego zbytnio nie utrudniać.
- W porządku.

_________________
Karta Postaci
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Rezydencja kapłana   

Powrót do góry Go down
 
Rezydencja kapłana
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
 Similar topics
-
» Czerwona Kapłanka Trianna z Volantis

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Półwysep Memente :: Kyomu, wieś-
Skocz do: