Półwysep Memente

Nie odchodź. Ta opowieść skończy się szczęśliwie tylko z Tobą.
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Dom nr 63.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Malv
Admin


Liczba postów : 97
Join date : 28/08/2013

PisanieTemat: Dom nr 63.   Czw 14 Lis 2013, 17:46

Mieszkańcy:
~ Miquel Shapiro

Kuta, żelazna brama, zdobiona w liście, chroniła wjazdu na podjazd białego, nowoczesnego domu w stylu angielskim. Jakieś pięć metrów przed wejściem do domu znajdowała się nigdy nie działająca fontanna, w której na dobre rozgościły się białe i różowe nenufary, które od czasu do czasu trącane były przez pływającą tam parę karpi koi. Na całej długości ścieżka prowadząca od furtki do domu obsadzona była różnymi odmianami białych róż, które podziwiać można było z przestronnego patio wychodzącego na ogród. Wystrój wnętrza pasował do klasycznej formy i w wielkim stopniu nawiązywał do czasów wiktoriańskich. Pomalowane na blade kolory ściany ładnie współgrały z meblami ze szlachetnego drewna o pięknych, wzorzystych obiciach pasujących do mocno ozdobnych form. Na samych ścianach poza regałami ze starymi tytułami ze wszystkich stron świata, wisiały dziwne, złowrogie obrazy w złotych ramach. Gwałty, mordy, pełne wynaturzeń postacie i diabły zmagające się w walce z aniołami, stanowiły zadziwiający kontrast dla jasnych, dużych pomieszczeń. Cały dom składał się z prawie dwunastu pokoi, trzech łazienek i dużej przestronnej kuchni połączonej z jadalnią dzienną, o wiele prostszą i mieszczącą mniej osób niż oddzielna jadalnia. To właśnie w łazienkach i kuchni widać było połączenie nowoczesnego ze starym, bo tam styl wiktoriański łagodnie przechodził w delikatny minimalizm, pełen płaskich powierzchni, jednostajnych kolorów i delikatnych zdobień. Cały dom w swym niezaburzonym porządku wyglądał na niezamieszkały, poza gabinetem. Pomieszczenie pomalowane na butelkowozielony kolor, po wysoki dach wypełnione regałami pełnymi książek, które walały się po leżącym na podłodze perskim dywanie, kremowym szezlongu, na który rzucony był koc i poduszka, a także po ciężkim, mahoniowym biurku, na którym leżał też nowoczesny laptop. Do biurka dostawiony był elegancki, zachowany w konwencji pomieszczenia, fotel biurowy. Do tego pokoju dostępu broniły grube, dębowe drzwi, ze złotą klamką, zamykane na klucz, który właściciel domu zawsze nosił przy sobie, jak gdyby pomieszczenie to miało skrywać jakaś tajemnicę. Podobno, gdy do tego domu wprowadził się nowy, ekscentryczny domownik przebudowywano coś wewnątrz. Podobno niektórzy twierdzą, że wbudowywano do domu tajne przejścia lub ukryte pokoje, ale kto to wie...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://memente-yaoi.forumpolish.com
Shapiro

avatar

Pochodzenie : Piekło/Italia
Liczba postów : 23
Join date : 11/11/2013

PisanieTemat: Re: Dom nr 63.   Nie 17 Lis 2013, 20:48

Nie jechali długo. Może dwadzieścia minut. Kierowca nie zadawał pytań, po pierwszym szoku związanym z wniesieniem mu kota bez klatki do samochodu i spojrzenie w oczy demonowi, nie próbował się stawiać. Gdy pod domem nr 63 odebrał zapłatę, odjechał niemal z piskiem opon. Nie ma się co dziwić. Białowłosy dalej się uśmiechał. I dalej robił to w ten nieprzyjemny sposób. Zmartwiło go nieco zachowanie zwierzaka. Spodziewał się stawiania i walki. Jakiejkolwiek a tu coś takiego. Mimo wszystko zapowiadało się nieźle. W końcu może uda się go zaskoczyć. Trzymając kota za przysłowiową wsiarz, otworzył kluczem drzwi do domu i wszedł, mocnym pchnięciem zamykając je ponownie. Samo zatrzaskujący się zamek to świetna sprawa. Kiedy drzwi z głośnym hukiem rąbnęły o futrynę, demon rzucił kota na panele lekkim gestem, po czym zdjął marynarkę i powiesił ją na wieszaku.
-Nie waż się ruszyć. - powiedział spokojnie, powracając do normalnego grymasu, i zaczął rozwiązywać halsztuk. Odrzucił go na ziemię i zadziwiająco szybkimi ruchami zdjął kamizelkę i koszulę. Tę ostatnią rzucił w kierunku kota, jasno dając mu do zrozumienia, co ma zrobić. Na wszelki wypadek jednak machnął ręką i dodał - przemień się.
Miał ochotę chwilę sobie z tym osobnikiem pogadać. Jak było wspomniane lubił koty. Poza tym z tego domu nie dałby rady wyjść bez niego. A chowanie się pod kanapą czy łóżkiem nie należało do najskuteczniejszych poczynań w trakcie obrony przed demonem. Odwrócił się do kota plecami, dając mu minimalną prywatność i jednocześnie prezentując tatuaż złożony z blizn. Był to widok makabryczny i fascynujący jednocześnie, ale nie tym Shapiro się teraz przejmował. Miał o wiele ciekawsze tematy do rozmyślań.

_________________
Więcej o Mike'u

Dom nr 63
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Luca

avatar

Pochodzenie : Bergen, Norwegia
Liczba postów : 8
Join date : 08/11/2013

PisanieTemat: Re: Dom nr 63.   Pon 18 Lis 2013, 00:51

W taksówce Luca siedział cały spięty, bez przerwy nerwowo machając ogonem, jakby w każdej chwili gotów do obrony. Przy nim przecież nigdy nie wiadomo… Ale najwyraźniej nie tylko on czuł się niekomfortowo w tej sytuacji, bo nawet kierowca wyglądał na nieco zdenerwowanego. Chociaż... Tu chyba raczej chodziło o towarzystwo. Do tego ten koszmarny uśmiech…
Nawet nie myśląc o rozglądaniu się dla lepszej orientacji, gdzie się tak właściwie się znalazł, instynktownie uciekł pod najbliższą ścianę, podkulając przy tym ogon, gdy usłyszał głośny trzask. Niby miał się nie ruszać, ale... Przecież nawet nie miał zamiaru biec dalej. Chyba nikt nie byłby tak głupi, żeby chociażby próbować ukryć się przed kimś takim, jak on. Szczególnie przed kimś takim.
Nie zauważył momentu, w którym mężczyzna pozbył się górnej części garderoby i rzucił w jego stronę swoją koszulę, więc w pierwszej chwili był nieco zmieszany. Dopiero jego słowa skutecznie go oprzytomniły. Nie chciał... Najchętniej pozostałby w takiej postaci... Tylko czy miał w ogóle jakiś wybór?
Gdy tylko jasnowłosy odwrócił się, zwierzak nadal nieco niepewnie wstał i podszedł cicho do leżącego na podłodze ubrania. Skupił się i skoncentrował myśli jedynie na swojej blokadzie, już po kilku chwilach ukazując się w ludzkiej formie. Lulu utkwił wzrok w tyle głowy stojącej przed nim sylwetki i ostrożnie schylił się po koszulę, zaraz powoli ją zakładając. Wszystkie swoje ruchy wykonywał niemalże bezdźwięcznie, więc jedynie cichy szelest materiału wskazywał na to, że faktycznie postanowił wykonać polecenie.
Obawiał się jednak odezwać choćby szeptem, dlatego tylko stał tak w swoim poprzednim miejscu pod ścianą w bezruchu, mimowolnie odrobinę się przy tym kuląc. Odruchowo też owinął sobie ogon pod ubraniem wokół bioder, a uszy, z braku innej możliwości, ułożył płasko przy głowie i przykrył dodatkowo dłońmi.
Nie chcę, nie chcę, nie chcę... Jedna myśl ciągle kołatała mu się po głowie. Lęk, obawa, niepewność... Chyba już dawno czegoś takiego nie czuł.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shapiro

avatar

Pochodzenie : Piekło/Italia
Liczba postów : 23
Join date : 11/11/2013

PisanieTemat: Re: Dom nr 63.   Pon 18 Lis 2013, 07:37

Usłyszawszy szelest materiału odwrócił się i nieco się zmartwił.
-Ruszyłeś się - powiedział spokojnie, po czym utkwił spojrzenie w kotołaku, ale nie w jego oczach. Czerwone tęczówki wbiły się w białe uszy chłopaka, przyglądając im się z niemałym zainteresowaniem. Może to wydać się dziwnym, ale nie chciał mu jeszcze robić krzywdy a "bazyliszek" choć był przydatną sztuczką, nie sprawiał takiej radości, jak powinien. I wiedział, że nie powstrzymałby się przed wykorzystaniem tej zdolności nawiązawszy już kontakt wzrokowy.
-Zrób mi tę przyjemność - wycedził przez zęby - i nie psuj mi zabawy. Uwierz. Od tego będzie zależał też twój los, koteczku, a kto wie? Może i ty będziesz się ze mną świetnie bawił.- przeniósł oczy na jego twarz, już w pełni panując nad sobą. Jak on nienawidził, gdy nie wypełniano jego poleceń dokładnie. Dopiero teraz przyjrzał się chłopakowi uważniej. Nie spodziewał się, że ten zwierzołak będzie tak drobny. Obrzucił go oceniającym wzrokiem i znów wbił ślepia w jego twarz.
-Może chcesz się czegoś napić? Kawki, herbatki, mleczka? Nie gospodaruję whiskasem. - Może i nie był perfekcyjną panią domu, ale przecież nie mógł się dobrze bawić w tak napiętej atmosferze. I dopiero, gdy to powiedział usłyszał coś, co ponownie wywołało uśmiech na jego twarzy. Przelaniem energii wyostrzył sobie słuch i podszedł do chłopaka, zamknął jego nadgarstek w żelaznym uścisku i przysunął głowę do jego klatki piersiowej, w pobliże serca, nasłuchując niespokojnego bicia tego narządu, wywołanego strachem i adrenaliną.
-Boisz się - stwierdził, puszczając jego rękę, ale nie odsuwając się -A wiesz czego się boisz? - to też było figurą retoryczną i tylko wtapiało się, w krótki monolog, jaki miał zamiar wygłosić Mike.
-Zapytaj mnie o to, co kołacze się w tej twojej głowie. Wbrew wszystkiemu my lubimy się przedstawiać. Zwłaszcza, gdy możemy przy tym zrobić odpowiednie wrażenie a wiesz...w końcu masz może jedyną okazję w życiu do uzyskania odpowiedzi. - zabrzmiało nie tak, jak powinno, bo nie miało być w tym groźby, ale cóż. Zamknął oczy i czekał, rozkoszując się dźwiękiem.

_________________
Więcej o Mike'u

Dom nr 63
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Luca

avatar

Pochodzenie : Bergen, Norwegia
Liczba postów : 8
Join date : 08/11/2013

PisanieTemat: Re: Dom nr 63.   Pon 18 Lis 2013, 14:19

Momentalnie zamarł, słysząc jego słowa. To wcale nie było zabawne... Jeżeli już miał zamiar wydawać mu jakieś polecenia, to mógłby chociaż bardziej je precyzować. Na przykład, że miał się przemienić, ale nie zrobić przy tym ani kroku...
Dlaczego nie mógł go po prostu wypuścić? Czy naprawdę miał aż tak dużą potrzebę przetrzymywania go tu i czerpania przyjemności ze strachu, który sam w nim zasiał? I czy musiał znowu uśmiechać się w ten sposób...?
Na jego słowa zacisnął tylko usta w cienką linię. Nie miał najmniejszego zamiaru, a tym bardziej ochoty, rozmawiać z nim. Najchętniej w ogóle by się nie odzywał, milczał cały czas. W końcu, białowłosy i tak zrobi to, co będzie mu się żywnie podobało, bez względu na odpowiedź Lulu, prawda? W takiej sytuacji każdy czułby wyższość swojego "przeciwnika". Tu chodziło tylko i wyłącznie o przyjemność ze słyszenia strachu w głosie ofiary oraz przyglądania się tej bezradności i niepewności, gdy udzieliła ona złej odpowiedzi. Nic więcej.
Gdy mężczyzna ruszył w jego stronę, na krótki moment wstrzymał oddech i zasłonił swoją twarz chudymi przedramionami, instynktownie przygotowując się na cios. Nic takiego jednak nie nadeszło. Zamiast tego, czuł silny uścisk na nadgarstku, uniemożliwiający mu jakikolwiek ruch. Chociaż... W sumie i bez tego nie był w stanie wykonać kroku. Same słowa, ton głosu i wyraz twarzy nieznajomego dosłownie paraliżował go za każdym razem.
Zacisnął mocno powieki, nie mogąc już na niczym skupić wzroku i skulił się nieco bardziej. Nie koncentrował się już nawet na tym, co jasnowłosy do niego mówił. Nie chciał. Samo słuchanie jego głosu wywoływało pewien lęk, z czasem tak męczący i wykańczający.
On jednak ewidentnie oczekiwał odpowiedzi. Tylko jakiej? Ta niepewność, obawa, że za nieodpowiedni dobór słów można było sporo przypłacić, była chyba najgorsza.
- Kim... - Zaczął cicho, a jego głos wyraźnie się załamał i w gardle nagle pojawiła się wielka gula. I tak już znał odpowiedź. Podświadomie chyba jednak miał nikłą nadzieję, że się mylił. Odczekał krótką chwilę, po czym wziął głęboki oddech i dokończył: - Kim ty jesteś?
Cóż, skoro, jak sam powiedział, to prawdopodobnie jedyna okazja w życiu...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shapiro

avatar

Pochodzenie : Piekło/Italia
Liczba postów : 23
Join date : 11/11/2013

PisanieTemat: Re: Dom nr 63.   Pon 18 Lis 2013, 16:34

-Widzisz, od razu lepiej. - nie uśmiechał się już, tylko ten grymas mówiący o niewielkim zadowoleniu zagościł na jego ustach. Spojrzenie stało się spokojniejsze, a on sam nieco uciszył swoją aurę. Paraliżowanie nią było fajnym zajęciem w przypadku ofiar, ale nie wtedy, gdy osoba, z którą chce się porozmawiać nie może wykrztusić z siebie słowa. A z tego, co widział, właśnie na to się zanosiło. Westchnął lekko, wyprostował się i spoglądając zwierzołakowi w twarz odszedł od niego na dwa kroki. Kiedy stanął w miejscu wygiął kąciki ust nieco bardziej w górę, w imitacji niemal uprzejmego uśmiechu, by chwilę później zgiąwszy się niemal w pół, skłonić się przed nim. Ukłon był iście dworski, jaki składali posłowie przybywający na królewskie dwory przed ich władcami. Co więcej przy tym geście odwieczny wyglądał całkiem... miło, jakby nic złego z jego strony nie mogło się nikomu stać. Sympatycznie to za dużo powiedziane, ale miło...
-Moje miano zależy od czasu, od kultury i od tego, który mnie nazywał. Lecz ja jestem tylko pokornym sługą Samaela. Jestem wszystkim, co było, jest i będzie złe. Jestem synem Belaira i  Ejszet Zenunim, tym, który wyszedł z Piekła, by siać zamęt, który rodzice jego przekazali mu we krwi. Jestem demonem. A imię me Shapiro. - wszystko, co powiedział było pełne pychy, jak gdyby demon cieszył się z tego czym jest, bo w istocie tak było. Nie miał sumienia, nie miał skrupułów, nie miał litości. I za to był tak wdzięczny. Opuścił kąciki ust i podszedł do kotołaka, po czym swobodnym gestem założył mu ramię na szyję, nie tylko zupełnie psując mroczny nastrój, jaki sam wprowadził, ale też bezczelnie naruszając przestrzeń osobistą chłopaka. Co zresztą mogło być celowe.
-Ale mów mi Mike. - powiedział wytrącając z głosu resztki tej wzniosłości, która w nim pozostała.- A jak ciebie zwą koteczku, który boi się ze mną rozmawiać? Jesteś moim gościem, nie bój się. Gdybym chciał cię tylko zabić już dawno bym to zrobił. Więc twój los nie jest przesądzony. Możesz jeszcze pytać.
Rękę obejmującą kark Lunda, przeniósł na jego łopatkę i lekko go popychając wprowadził go do salonu, który był ciemny mimo jasnych barw, jakie w nim panowały. Wszystkie kotary były zasłonięte, wprowadzając do pomieszczenia ciężki półmrok.

[sesja zawieszona]

_________________
Więcej o Mike'u

Dom nr 63
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Dom nr 63.   

Powrót do góry Go down
 
Dom nr 63.
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Półwysep Memente :: Taeno, miasto :: Fukuni - dzielnica mieszkalna-
Skocz do: